Wpisy

  • niedziela, 08 czerwca 2008
    • Sos czerwony i jogurtowy

      Standardowo do dzisiejszego rodzaju obiadku zrobiłam sosy. Normalnie robię trzy ale dzisiaj ograniczyłam się do dwóch chociaż trochę je zmodyfikowałam. Chyba najbardziej smakował mi ten biały :)

      Sos czerwony:

      Na oliwie smażymy cebulkę, dodajemy ziele angielskie i listek laurowy, dodajemy przecier poomidorowy o gotujemy aż zgęstnieje. Nastepnie doprawiamy solą, szczyptą cukru i octem winnym. dodajemy również ostrej papryki i pieprzu. Na koniec wrzucamy posiekaną kolendrę i mieszamy, juz nie gotujemy bo kolendra straci smak. Podajemy i na ciepło i na zimno.

      Sos biały

      dwa ząbki czosnku lub jak ktoś woli więcej, miażdżymy i solimy, odstawiamy na około 15 minut. Po takim czasie czosnek tak nie męczy, dobre dla osób takich jak ja. Uwielbiam czosnek ale nie bardzo mogę go jeść, a ten sposób pomaga mi w miarę go przyswoić. Nastepnie mieszamy pół szklanki jogurtu bałkańskiego, łyżkę majonezu i dwie łyżki śmietany, dodajemy pastę czosnkową, pieprz i posiekaną miętę. I tadam gotowe :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 czerwca 2008 17:05
    • Chlebek Pita

      Dzisiejsze chlebki niestety zbytnio mi się zarumieniły. Przepis na nie jest banalnie prosty a skeret kieszonki, która się w tych chlebkach tworzy, to nagrzany maksymalnie piekarnik i blacha.

      Potrzebujemy około pół kilograma mąki, szklankę ciepłej wody, łyżkę oliwy, łyżeczkę soli i 15 g świeżych drożdży. Wszystko wyrabiamy odstawiamy na 5 minut i zagniatamy. Pozostawić pod przykryciem aż ciasto podwoi objętość. Po wyrośnięciu ciasto przebić widelcem i podzielić na 12 części, z których uformować kulki. Po pięciu minutach rozwałkować na placuszki o średnicy około 15 cm i gr. 0,5 cm jeszcze raz pozostawić do wyrośnięcia. Piec przez 2 minuty w maksymalnie rozgrzanym piekarniku, przykręcić temperaturę i dopiec.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 czerwca 2008 16:54
    • Pita, ryż i polędwiczki wieprzowe czyli coś co tygryski lubią najbardziej :)

      No cóż dawno nic nie zamieszczałam. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle,ze nie moglam gotowac z przyczyn technicznych. Bylam na wyjezdzie i tym razem, to ja sie stołowałam. No ale mamy niedziele, wiec jakoś trzeba to było nadrobić. Dzisiaj poszalałam. Zrobiłam ryż po arabsku, do tego polędwiczkę w marynacie jogurtowej, sałatkę i chlebki pita, ktore niestety za bardzo mi się zrumieniły. Na deser bedzie granita, która od rana leży w lodówce i ciasto truskawkowe. Jeżeli uda mi się, to jeszcze dzisiaj wrzuce przepis. Teraz jeszcze tylko piffko i na meczyk przed telewizor, albo jak kto woli na spacer :)

       Polędwiczki:

      Polędwiczkę wieprzową dzień wcześniej umyłam, pokroiłam na plastry, lekko rozbiłam przez folię (jest to miesko bardzo delikatne i szkoda go tak potraktować jak np. schabowego :) ) Posoliłam solą morską, przyprawę typu schoarma tak około łyżeczki, łyżkę oleju, cebulkę pokrojoną wymieszałam z jogurtem greckim i taką marynatą posmarowałam mięsko. Wstawiłam na noc do lodówki. Pozniej smażyłam na rozgrzanej patelni

      Ryż:

      Szklankę ryżu wsypałam na rozgrzany olej, mieszać przez około 5 minut. Następnie zalać 1 szklanką bulionu. Zagotować i dodać szafran, lub kurkume wymieszaną z poł szklanki wody. Ja zawsze robie z kurkumy, daję tak pół łyżeczki. Gotować około 15 minut, odstawić, owinąc w koc i zostawić. Podawać z polędwiczką lub innym mięsem, sałatką, sosami i chlebkiem pita. Przepisy na chlebek i sosy w oddzielnej kategorii, coby zbytnio nie bałaganić :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Pita, ryż i polędwiczki wieprzowe czyli coś co tygryski lubią najbardziej :)”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 czerwca 2008 16:42
  • niedziela, 18 maja 2008
    • Niedziela z pierogami Momo

      Kolejny przysmak z kraju mojego męża, a właściwie z Chin ale Nepalczycy tak pokochali pierożki, że traktują je prawie jak swoje. Kto raz sprobuje momo, pokocha je albo będzie cierpiał :) W maleńkim pierożku jest w sumie tylko mięso plus przyprawy, które powodują, ze ja oszalałam na ich punkcie. W sumie momo mogą być tez wegetariańskie ale my preferujemy te mięsne. Dzisiaj zrobiliśmy dwa sosy jeden pomidorowy na ciepło i drugi miętowo-pomidorowy na zimno. Pierożki te gotuję się na parze a lepi w kształt przypominający sakiewki. Długo zajęło mi nauczenie się tego sposobu lepienia ale ja ambitna jestem i nauczyłam się. Musiałam w sumie, bo mój mąż jest mistrzem wałka i nie potrafi lepić. Tak w ogóle to robienie pierogów Momo, to cała ceremonia w Nepalu, przy której spotykają się znajomi. Jeden lepi, drugi wałkuje a trzeci miesza sos :) Mnóstwo przy tym dobrej zabawy.

      Na około godziny przed lepieniem robimy ciasto:
      około 3szklanki maki
      3 łyżki oleju
      woda
      sol
      Ciasto zagniatamy i wkładamy do woreczka, bądź przykrywamy folia. Dalej zajmujemy się farszem:

      1kg mięsa mielonego, 2 cebule, pęczek kolendry, pęczek szczypiorku i por, Kawałek świeżego imbiru, ze 3 Ząbki czosnku, pół łyżeczki kurkumy, pół łyżeczki zmielonego kuminu, pół łyżeczki garam masali
      i sproszkowanej ostrej papryki ale tutaj każdy według uznania, trochę oleju lub ghee, sol i pieprz

      Czosnek, imbir, cebule zmiksować blenderem, szczypior i por posiekać. Dodać do mięsa. Dodać tez przyprawy i wyrobić nadzienie. My ze względów żołądkowych ograniczyliśmy przyprawy, także dodaliśmy tylko żabek czosnku, zrezygnowaliśmy z pora, no i z przypraw dodaliśmy sproszkowany kumin, przyprawę curry i kurkumę. szczypioru też nie dodawaliśmy. Wyszły bardziej delikatne. Jeżeli ktoś nie ma mocnego żołądka, to też może zmniejszyć ilość przypraw. momo wcale na tym nie tracą.

      Wałkujemy ciasto, wykrawamy kolka jak na nasze pierogi i kleimy momo. Momo gotujemy na parze. Mając maszynę parową, to tylko układamy poziomy, jeżeli nakładamy takie sitko to tylko sprawdźcie czy nie ma dużych dziur, bo wtedy trzeba wlozyc folia aluminiowa po przedziurawianą i skropiona oliwa (aby się nie przykleiły). My gotowaliśmy po prostu na płótnie. Każdą partię gotujemy 15 minut.

      klejenie momo

       

       

       

       

       

       

       

       

       

       

      Momo muszą być podawane z sosem. Najbardziej lubię z pomidorowym, chociaż jadłam tez z lekko pikantnym sezamowym. Sos pomidorowo - miętowy: 3 świeże pomidory, pęczek świeżej mięty, sól, pieprz, trochę oleju, szczypta cukru i trochę soku z cytryny. To wszystko zmiksować.

      Do sosu gotowanego, potrzebujemy puszkę pomidorów albo ze 4 pomidory świeże, cebule, kawałek imbiru, ząbek czosnku, sól, pieprz, kolendrę zieloną, kumin, garam masalę, kurkumę. Na rozgrzany olej wrzucamy pokrojoną w piórka cebulę, dusimy i dorzucamy kumin, kurkumę. Dodajemy pomidory, wduszamy czosnek, imbir i przyprawiamy. W zależności czy lubimy ostre jedzenie, możemy dodać ostrej curry. Gotujemy i na koniec dodajemy posiekaną, zieloną kolendrę.

      Momo

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Niedziela z pierogami Momo”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 maja 2008 17:53
    • Moje ulubione słodkości prosto z Indii, czyli gulab jamun

      Mieszkając w Belgii po prostu kupowałam gotowy proszek, dodawałam mleka i smażyłam. Niestety w Polsce trochę ciężko dostać coś takiego ale wynalazłam świetny przepis, z którego gulaby wychodzą rewelacyjne.

      ciasto :
      2 kubki mleka w proszku (tylko nie granulowane)
      1 lyżka stołowa maki
      1/2 lub 3/4 kubka ciepłego (zwykłego) mleka (musicie wyprobować - ja daje"na oko")
      1 małą łyżeczka masła
      syrop:
      2 kubki wody 2,5 kubka cukru
      1 do 2 łyżek stołowych wody różanej (niekoniecznie)
      kardamon (ale nie mielony, ja nie bardzo lubię kardamon, wiec często robię bez) , Wszystko to wrzucamy do garnka i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy około 5-10 minut na małym ogniu.

      CIASTO:
      wymieszaj make, mleko w proszku (bardzo dokładnie), dodaj ciepłego mleka zagotowanego z masłem i ugnieć ciasto. Z ciasta ulep 25 małych kuleczek i połóż na talerzu wysmarowanym ghee (żeby się nie przylepił)
      rada: jak chcesz żeby ciasto nie przylepiało się do palców : posmaruj dłonie olejem.

      Smażenie: ja smażę na oleju ale równie dobre jednak kaloryczne są gulaby smażone na sklarowanym maśle (tzw. ghee) wrzuć na próbę jedna kuleczkę... powinna spaść na dno i po jakimś czasie wynurzyć się i pływać na powierzchni... powinna nabrać złotawo-brązowego koloru... taka kuleczkę możesz wsadzić do syropu.
      acha ! w czasie "smażenia" powinieneś podkręcać gaz...tylko nie za dużo bo się spali !!!
      Na koniec:
      kuleczki powinny kąpać się jak najdłużej w syropie - wtedy są lepsze :-)
      można podawać na zimno i na gorąco !!!




       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Moje ulubione słodkości prosto z Indii, czyli gulab jamun”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 maja 2008 17:01
  • niedziela, 11 maja 2008
    • włoskie bułeczki z oliwkami

      Przepis znalazłam na cincinie, niestety było to dość dawno i nawet nie wiem dokładnie gdzie. Ponieważ w lodówce walał mi się słoik oliwek, stwierdziłam, że przyszedł w koncu czas na wypróbowanie bułeczek.

      Wystarczy, że  posiadamy 50 dag mąki, 5 dag drożdży, 20 dag rozpuszczonej margaryny lub masła, 1,5 łyżeczki soli, łyżka ziół takich jak: bazylia, oregano,tymianek; woda i oliwki, szczypta cukru.

      W mące robimy dołek, do którego wkruszamy drożdże, zalewamy odrobiną ciepłej wody i dodajemy szczypte cukru. Chwilke odstawiamy i dodając pozostałe składniki zagniatamy ciasto. Oczywisćie podlewając wodą. Nie pisze jednak ile, ponieważ każda mąka jest inna. Po zagnieceniu, ciasto odstawiamy do wyrośniećia, następnie formujemy kulki, posypujemy ziołami i oliwkami i odstawiamy do wyrośniecia. Piec w 180 stopniach aż się zarumienią. Tak sobie myślę, że oliwki następnym razem dodam też do środka.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „włoskie bułeczki z oliwkami”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 maja 2008 18:43
    • Słonce, drzewka i Fale Dunaju... na balkonie :)

      Receptura na to ciasto powstała ponoć w Niemczech. Jako dziecko zawsze zastanawiałam się dlaczego to ciasto się tak nazywa, później odkryłam, ciasto czekoladowe i białe miesza się w fantazyjne fale. Niestety nasz rodzinny przepis gdzieś nagle wyparował, po wielu próbach znaleźliśmy ten, który jest identyczny z tym zagubionym. Dzięki mojej siostrze znowu możemy się rozkoszować ciastem pysznie kremowym, a przez dodatek owoców nie takim słodkim. W zimie możemy użyć owoców z kompotu. Najlepsze są wiśnie, chociaż i truskawki się sprawdzają.

      Składniki: 6 jajek, 2 szklanki cukru, 2 szklanki mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, kostka roztopionej margaryny.

      Jajka ubić z cukrem na puszystą masę, dodawać po łyżce mąki i proszku do pieczenia. Na koniec wlać margarynę. Połowę ciasta wylać na blachę, a drugą połowę wymieszać z 2 łyżkami kakao i 2 łyżkami stołowymi wody. Wylać masę ciemną na białą i pomieszać lekko widelcem (ja sobie odpuściłam ten etam, tzn. zapomniało mi się ;) ) Na wierzch wyłożyć owoce i piec w 175 stopniach przez 45 minut. Ostudzić.

      Krem: 1 kostka masła. 2 budynie, 3/4 litra mleka, 1 szklanka cukru, 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub kaszy mannej, tylko nie czubate bo w masie bedzie to czuc.

      W szklance mleka rozprowadzić te dwa budynie, szklanke cukru i mąkę, wlać na gotujące pozostałe mleko. Ugotować budyń. Ostudzić i utrzeć z masłem.

      Krem wyłożyć na cieście i polać polewą czekoladową.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      niedziela, 11 maja 2008 18:29
  • środa, 30 kwietnia 2008
    • Alu rajma z chlebkiem roti

      A to popisowe danie mojego męża. ostatnio śmiał się ze mnie,że non stop fotografuje jedzenie. Aż sam pozazdrościł i poprosił o zamieszczenie tego zdjęcia. Miałam niesamowity ubaw z tego, jak dekoruje potrawę, jak się gimnastykuje nad tym aby zdjęcie było ok :) Jak zwykle wszystko było pyyyyyyyyyyszne. No ale cóż, zdolniacha to on jest :) Jedzonko jest typowym jedzeniem dla kraju skad pochodzi mój TŻ, czyli z Nepalu.

      Najpierw podam składniki na Roti, czy jak kto woli Ciapati :)

      Potrzebujemy garść płatków owsianych, które zalewamy ciepłą wodą. Musi się z tego utworzyć taka papka. Ja niestety ostatnio kupiłam płatki, które nawet po całym dniu moczenia nie chciały sie rozwalić, więc po prostu wziełam je zmieliłam w młynku do kawy :) Niestety ten etap jest ważny, gdyż powoduje, iż chlebki przy pieczeniu rosną. Spotkałam się w internecie, że do ciasta dodaje się otręby zbożowe. Nie wiem jak wychodzą chlebki, nie próbowałam. Podaje przepis, z którego mój mąż wyrabia ciasto.

      Do tak przygotowanych płatków, dosypujemy mąki pszennej i wody. Zagniatamy dość luźne ciasto i odstawiamy na jakiś czas, najlepiej zawinięte w folie.

      Z ciasta urywamy kulki i wałkujemy cieniutkie placki. Smażymy na patelni z trzech stron. Tzn. najpierw lekko z jednej strony, później z drugiej (ciapati powinno się napompować, jeżęli nie to pomagamy mu, przyciskając brzegi ręczniczkiem papierowym), ponownie przewracamy placek i dopiekamy. Tylko nie za długo, bo będą twarde. Dla ognioodpornych polecam sztuczkę mojego mężą, czyli w ostatnim etapie zrezygnować z patelni i położyć placek na ogniu, wtedy pieknie pęcznieje. Ale jak wspominałam wyżęj, to sztuczka dla ognioodpornych i takich co mają gazówkę a nie płytę :)

      A teraz czas na warzywa czyli Alu rajma

      Mój ulubiony etap przygotowania tej potrawy zaczyna się od przyprażenia nasion kuminu na rozgrzanym oleju. W domu zaczyna pięknie pachnieć. Następnie dodajemy do tego pokrojoną w piórka cebulę i pieczarki. smażymy i dodajemy przyprawy takie jak garam masala, curry powder, sproszkowany kumin, kurkuma, sól. Dodajemu pomidory w zimie z puszki a latem oczywiście świeże. Gotujemy. Na koniec dodajemy ziemniaki, wcześniej ugotowane i puszkę fasoli czerwonej, ząbek czosnku i imbir. Można podlać wodą. Gotować jeszcze trochę. Posypać posiekaną kolendrą i zajadać z roti :)

      Nie podaje proporcji, ponieważ to wszystko zależy na ile osób robimy naszą potrawę. Generalnie na około 5 osów wystarcza 0,5 kg mąki na Roti a do warzyw 3 duże ziemniaki, puszka fasoli, puszka pomidorów

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Alu rajma z chlebkiem roti”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      środa, 30 kwietnia 2008 20:51
    • Tort z białą czekoladą

      W niedziele były urodziny mojego męża, więc tradycyjnie był tort. jednak tym razem po eksperymentowałam i zrezygnowałam z tradycyjnego czekoladowego, w zamian za tą bombę kaloryczną :)

      Biszkopt zrobiłam po swojemu, czyli ubiłam białka z 8 jajek (na dużą tortownicę) dodając stopniowo 2 szklanki cukru, chociaż ja tą ilość zmniejszyłam do 1,5. Kiedy już pianę mamy ubitą dodajemy po żółtku nie przerywając ubijania. Ta faza chyba jest najważniejsza w produkcji biszkoptu, gdyż musi być dobrze napowietrzony. Następnie odkładamy trzepaczkę, mikser lub kto co woli i do masy jajecznej dodajemy 1 szklankę mąki zwykłej i 1 szklankę mąki ziemniaczanej, plus 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia. Całość delikatnie mieszamy łyżką. Wylewamy do tortownicy i pieczemy w 180 stopniach, około 50 minut.

      Masa a raczej krem, który mnie zaintrygował :)

      Na tak duży biszkopt potrzebujemy dwóch kubeczków serków homogenizowanych ( po 150 g każdy)3 łyżki żelatyny, tabliczkę białej czekolady, 3 żółtka, 1 jajko, 4 łyżki cukru, 1/2 l bitej śmietany,

      Jajko i żółtka ubić z cukrem na parze. Żelatynę namoczyć w 5 łyżkach wody. Połączyć z roztopioną w kąpieli wodnej białą czekoladą, twarożkiem i bitą śmietaną.

      Blaty nasączyć ponczem najlepiej z soku z cytryny, wody, 2 łyżek cukru i likieru pomarańczowego. Ale można zrezygnować z alkoholu. Przekładać placki kremem i udekorować. Wstawić do lodówki na 5 h.

      Tort był bardzo smaczny, leciutki i kaloryczny :) Świetny na lato. Chociaż na następny raz dodam więcej białej czekolady do kremu :) No i trzeba uważać aby ubite jajka (te na parze) przy łączeniu z innymi składnikami, miały temperaturę pokojową

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Tort z białą czekoladą”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      środa, 30 kwietnia 2008 20:12
  • sobota, 26 kwietnia 2008
    • Lasagne z brokułem

      Przepis wynaleziony w internecie, warty aby go wypróbować. Tylko trzeba uważać z solą, aby jej za dużo nie dodawać do mięsa i do brokuł, ponieważ dodając słoną fetę możemy trochę przesadzić. Przepis wypróbowany dzisiaj i myślę, że na stałe zagości na moim stole.

      Co potrzebujemy??

      50 dag brokułów

      2 piersi z kurczaka, chociaż ja dałam aż 3 :)

      cebula

      2 łyżki mąki

      2 szklanki mleka

      20 dag fety

      kostka mozzarelli

      płaty makaronu lasagne

      sól, pieprz

      sos sojowy

      olej

      trochę ziół prowansalskich.

      Różyczki i łodyżki myjemy, kroimy i gotujemy w lekko osolonej wodzie. Odcedzamy ale uwaga zostawiamy około szklankę wywaru. Cebulkę kroimy i połowę szklimy na oleju. Dodajemy kurczaka pokrojonego w Kostkę. Smażymy i pod koniec dodajemy sos sojowy, zioła prowansalskie, można troszkę soli. Ale nie za dużo. Następnie znowu szklimy drugą połowę cebuli, obsypujemy mąką i zalewamy mlekiem i wywarem pozostałym z gotowania brokuła. Przyprawiamy. Tutaj możemy dodać trochę więcej soli. W taki sposób przygotowujemy sos, potrzebny do polania płatów lasagne. Ser feta kruszymy a mozzarelle trzemy na tarce o grubych oczkach. Układamy warstwy w żaroodpornym naczyniu zaczynając od płatów makaronu, polewamy sosem, układamy mięsko, na to ser feta plus mozzarelle, przykrywamy kolejnym płatem. Polewamy sosem, układamy warstwę brokuł, ser feta plus mozzarella i znowu płat lasagne. Robimy tak do wyczerpania składników. Na koniec płat lasagne zalewamy sosem i posypujemy żółtym serem. Wstawiamy do piekarnika na jakieś 45 minut.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Lasagne z brokułem”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      emka1014
      Czas publikacji:
      sobota, 26 kwietnia 2008 17:17